Cukrzycy typu I można zapobiec i można ją wyleczyć

Poniżej dobrowolne świadectwo od Kasi, matki Szymona, u którego zdiagnozowano cukrzycę typu I. Proszę podzielić się tym świadectwem oraz wideo ze wszystkimi, których znasz, z miłości i troski o nich. Niech wiedzą, że cukrzycy typu I można zapobiegać i można ją wyleczyć.
Napisałam do Ciebie około 2 miesięcy temu. U mojego 5-letniego syna została zdiagnozowana cukrzycy typu I – było to w październiku 2008 roku. Dałeś mi kontakt do Rhonda!

Mam bardzo dobrą wiadomość, którą chcę się podzielić z Shelley, dr Sobotą i dr Youngiem. Szymon nie bierze insuliny!! Przyjmował ją przez 5 miesięcy 3 razy dziennie i obecnie jesteśmy uwolnieni od konieczności przyjmowania insuliny. Jego poziom cukru jest prawie w normie – mówię prawie, bo czasami jest jeszcze zbyt wysoki, np. 1 godzinę po posiłku, ale po 2 godzinach jest ponownie idealny – nawet bez insuliny. Jesteśmy teraz przed wykonaniem oczyszczania jelit.

Zaczynamy w przyszłym tygodniu. I mamy bardzo dobrego pomocnika – Mariola Danielewska – jest niesamowita. Nie wiem, co byśmy robili i gdzie byśmy dzisiaj byli gdyby nie ona.

Zmieniliśmy także naszą dietę – łącznie z moim 5-letnim synem, moją 3-letnią córką i moim 7-miesięcznym synem. Mały czuł się naprawdę źle na mleku modyfikowanym – miał ciągle zakłócenia pracy żołądka, nie oddawał kału nawet przez 3 dni, a pH jego moczu było niskie. Zmieniłem wszystko – żadnego mleka modyfikowanego, tylko zielone drinki (uwielbia jeden z mlekiem kokosowym) – i czuje się coraz lepiej. I nie muszę się już martwić – moje dzieci są bezpieczne! Czuję się wspaniale na diecie odkwaszającej – jestem pełna energii i męża alergie również zniknęły.
Jest to nowe życie, nowa świadomość – jesteśmy innymi ludźmi i jestem wdzięczna za to.

Cukrzyca była błogosławieństwem dla naszej rodziny!

Najbardziej smutna w tym wszystkim jest sprawa mojego lekarza – i w ogóle wszystkich lekarzy. Teraz rozumiem, że oni naprawdę nie chcą pomagać ludziom – ich umysły są tak zamknięte … mój lekarz powiedział mi, że mój syn jest jeszcze w fazie miesiąca miodowego. Nie był zadowolony podczas naszej ostatniej wizyty. Nie rozumie, co się dzieje! Nie mówię mu wiele, bo nie pyta mnie o to co robię. Czy można sobie wyobrazić, że nigdy nie zapytał, co mój syn zjada i dla dobrego wyniku badań krwi (jego AC1 spadło z 9,8 do 6,3) dał mojemu synowi słodkiego lizaka! Jedyne co słyszę, to: „niech je co chce, weź go do Mc Donalds, niech będzie dzieckiem, niech czuje się szczęśliwy!” Szczęśliwy?? Widzę wiele dzieci w poczekalni u lekarza, siedzą z założonymi pompami, ich twarze są smutne, aż chce się krzyczeć! To takie smutne.

Właśnie obejrzałam świadectwo rodziny Roman (http://www.youtube.com/watch?v=mkGHHhl2sQ4) i się rozpłakałam. Chłopcy są tacy cudowni – są tak młodzi, potrafią zrozumieć i dostosować się do wielu zmian. Mogą być swoimi własnymi uzdrowicielami. Mój syn wykonuje naprawdę dobrą robotę. Jednego razu narysował obrazek ukazujący jak zielony napój uzdrawia jego trzustkę. Myślę, że Mariola pokazała to dr Young’owi.

http://www.youtube.com/watch?v=-LFFQawEWS4&eurl=http%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Fhome.php&feature=player_embedded

http://www.youtube.com/watch?v=7ZCCyO1jjTg&eurl=http%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Fhome.php&feature=player_embedded

Chcę podziękować Shelley, dr Sobocie i Dr Young’owi za to jak wspaniałą pracę wykonują, bo pomagają ludziom, za zmianę sposobu myślenia i życia i podarowanie nam nadziei na lepszą przyszłość!

Dziękuję bardzo,
Kasia

You may also like...